Treningi młodzieży i dorosłych • Mokotów (SP 98) - Morskie Oko
Treningi od podstaw dla młodzieży i dorosłych

Płeć a sporty walki

Pytanie „czy sporty walki są dla kobiet?” dawno przestało być sensowne, bo odpowiedź jest oczywista jak słońce. Znacznie ciekawsze jest pytanie, dlaczego dziewczęta i kobiety wybierają trening kickboxingu, karate, MMA czy innych sportów walki. Można by założyć, że chodzi przede wszystkim o samoobronę, ale w praktyce wcale nie zawsze tak jest.

Wiele osób zaczyna trenować po prostu dlatego, że chce się ruszać. Aktywność fizyczna jest potrzebna, dobrze poprawić kondycję, być silniejszym, sprawniejszym, po prostu lepiej funkcjonować. Problem w tym, że nie każda forma ruchu każdemu odpowiada. Dla wielu osób bieganie jest zwyczajnie nudne. Biegniesz, biegniesz, potem jeszcze trochę biegniesz, a następnego dnia możesz pobiec znowu. Siłownia też dla części osób okazuje się monotonna. Jedna seria, druga seria, następne ćwiczenie. Oczywiście są ludzie, którzy to uwielbiają i bardzo dobrze. Nie chodzi o to, żeby udowodnić, że sporty walki są lepsze od innych form ruchu. Po prostu nie każdy dobrze znosi taką powtarzalność.

Gry zespołowe mają z kolei inną trudność. Są świetne, jeśli ktoś ma już doświadczenie albo trafia do grupy, która potrafi przyjąć początkującą osobę. Jeśli jednak zespół już dobrze gra, ktoś zaczynający od zera może mieć poczucie, że bardziej przeszkadza, niż pomaga. To nie zawsze psuje atmosferę, ale czasem tak właśnie jest.

Sporty walki są pod tym względem ciekawe, bo łączą cechy sportu indywidualnego i grupowego. Można zacząć właściwie od poziomu zero i rozwijać się swoim tempem. Nikt nie oczekuje, że na pierwszym treningu będziesz umiała dobrze kopać, poruszać się w walce czy trzymać gardę. Czasem wystarczającym wyzwaniem jest zorientowanie się, która noga miała właśnie pójść do przodu. Albo która to właściwie jest lewa, a która prawa – nieraz i tak bywa. 😉

Postęp mierzy się przede wszystkim względem siebie. Jedna osoba chce poprawić kondycję, inna nauczyć się konkretnego kopnięcia, ktoś pracuje nad równowagą, ktoś nad reakcją, a ktoś chce lepiej radzić sobie w sparingu. Z czasem pojawia się jeszcze coś, co trudno opisać osobie, która nigdy nie trenowała: można zacząć bawić się techniką. Nie tylko odtwarzać ruch, ale sprawdzać, co z czego wynika, jak połączyć jedną technikę z drugą, jak sprowokować reakcję partnera, kiedy przyspieszyć, a kiedy poczekać.

Jednocześnie cały ten indywidualny rozwój odbywa się w grupie. Są partnerzy treningowi, ćwiczenia w parach, sparingi, rozmowy, wspólne zmęczenie i trochę rywalizacji. Można więc iść własnym tempem, a jednocześnie należeć do społeczności. Moim zdaniem to jedna z największych zalet sportów walki.

Dziewczyny i Akademii Tang Soo Do ćwiczą refleks grając w łapki

Zdrowie i sprawność

Prozdrowotnych funkcji ruchu nie trzeba specjalnie reklamować. Silniejsze mięśnie, lepsza kondycja, większa ruchomość, koordynacja i ogólna sprawność po prostu przydają się w życiu. Ruch wpływa też na samopoczucie psychiczne, choć oczywiście żaden rozsądny trener nie powinien przedstawiać treningu jako lekarstwa na wszystkie problemy.

Czasem korzyści są zresztą bardzo przyziemne. Miło jest wejść na drugie piętro bez zadyszki. Miło zauważyć, że ciało robi coś sprawniej niż pół roku wcześniej. Miło też mieć poczucie, że uczymy się czegoś, a nie tylko spalamy energię.

W sportach walki wysiłek fizyczny cały czas łączy się z uczeniem. Trzeba obserwować partnera, reagować, podejmować decyzje, kontrolować dystans, pozycję ciała i tempo. To właśnie sprawia, że dla wielu osób trening jest mniej monotonny niż inne formy aktywności.

Wojowniczka w rękawicach, kasku i ochraniaczach przygotowana do treningu kontaktowego.

Samoobrona bez bajek

Aspekt samoobrony oczywiście ma znaczenie, szczególnie dla części kobiet i dziewcząt. Uczciwie trzeba jednak powiedzieć, że sporty walki nie dają gwarancji bezpieczeństwa. W bezpośrednim i zdecydowanym ataku masa ciała, siła i przewaga fizyczna mają ogromne znaczenie. Płeć biologiczna również ma znaczenie statystyczne. Fizyki nie oszukamy.

Technika, doświadczenie, umiejętność poruszania się i zachowania dystansu mogą bardzo dużo zmienić, ale nie zamieniają człowieka w bohatera filmu akcji. Nie ma kilku magicznych technik, które kasują różnicę dwudziestu czy trzydziestu kilogramów i rozwiązują każdą sytuację.

Dlatego w kontekście samoobrony interesuje mnie szczególnie coś innego: doświadczenie działania pod presją. Jeśli w klubie są regularne sparingi, zakłada się rękawice i ochraniacze, a potem staje naprzeciwko przeciwnika albo przeciwniczki, trenuje się nie tylko kondycję i technikę. Pojawia się emocja związana z tym, że druga osoba naprawdę za chwilę zaatakuje. Wiemy, że możemy dostać kopnięcie w brzuch albo cios w głowę. Wiemy też, że możemy zrobić to samo. 😉

I nagle okazuje się, że technika, która świetnie wychodziła na tarczy, wcale nie jest taka łatwa. Człowiek zaczyna się spieszyć, przestaje oddychać, zapomina, co miał zrobić, zamyka oczy albo atakuje z zupełnie złego dystansu. To normalne. Sparing pokazuje różnicę między znajomością ruchu a umiejętnością użycia go w sytuacji, w której druga osoba nie współpracuje, tylko ma własny plan.

Ta odporność psychiczna nie pojawia się po pierwszym treningu ani po miesiącu. Buduje się stopniowo. I dobrze, bo nie ma żadnego sensu wytwarzać na sali maksymalnego stresu tylko po to, żeby udowodnić, że trening jest „twardy”. To byłoby raczej traumatyzowanie ludzi niż nauczanie.

Kontakt powinien być stopniowany. Najpierw proste zadania, później więcej swobody, z czasem bardziej otwarta walka. Każdy sparing daje pewną dawkę emocji, ale odbywa się w warunkach, w których obowiązują zasady i można kontrolować intensywność. Właśnie w tym jest jego wartość.

Dwie kobiety ćwiczą techniki z kijami podczas treningu Tang Soo Do.

Czy płeć ma znaczenie na sali?

Ma, ale nie w tak prosty sposób, jak czasem się to przedstawia. Różnice fizyczne istnieją i przy treningu kontaktowym trzeba brać je pod uwagę. Jednocześnie sam podział na kobiety i mężczyzn jest zbyt prosty, żeby na jego podstawie dobierać partnerów do ćwiczeń. Znaczenie mają masa ciała, siła, doświadczenie, umiejętność kontroli techniki, temperament i cel danego zadania.

Doświadczona zawodniczka może być dużo trudniejszą partnerką dla początkującego mężczyzny niż odwrotnie. Osoba większa i silniejsza może z kolei wymagać od trenera większej uwagi, jeśli nie potrafi jeszcze kontrolować siły. Dobór par powinien wynikać przede wszystkim z rozsądku, a nie z prostego schematu.

To jest zresztą jedna z ważniejszych rzeczy, jakich uczy wspólny trening. Nie każdy partner jest taki sam. Z jedną osobą można pracować mocniej, z inną lżej. Z kimś szybciej, z kimś bardziej technicznie. Czasem trzeba wykorzystać przewagę szybkości, czasem poradzić sobie z czyjąś większą siłą, a czasem po prostu zwolnić i skupić się na jakości ruchu. Umiejętność dostosowania się do drugiej osoby jest częścią treningu, a nie przeszkodą w treningu.

Dziewczęta na sali

Kiedy w klubie regularnie trenuje dużo dziewcząt i kobiet, mocno wpływa to na kulturę i atmosferę całej grupy. Nie dlatego, że kobiety mają pełnić jakąś specjalną funkcję albo „łagodzić” męskie środowisko. To byłoby dość dziwne oczekiwanie. Chodzi raczej o naturalność.

Jeżeli dziewczęta są zwyczajną częścią grupy, nie ma potrzeby robić wydarzenia z faktu, że trenują sporty walki. Kopią, sparują, uczą się, czasem wygrywają, czasem przegrywają, czasem mają świetny trening, a czasem nic im nie wychodzi. Dokładnie tak samo jak chłopcy.

Wpływa to również na sposób, w jaki ludzie ze sobą pracują. Chłopak przyzwyczaja się, że jego partnerką może być dziewczyna, która technicznie jest od niego lepsza. Dziewczyna może trenować z kimś większym od siebie i wiedzieć, że partner potrafi kontrolować siłę. Ktoś początkujący trafia na osobę bardziej doświadczoną, która zamiast go „ustawiać”, pomaga mu się uczyć. Różni partnerzy wymagają różnych sposobów pracy i dzięki temu wszyscy uczą się większej kontroli.

W takiej grupie jest po prostu naturalniej. Nie trzeba niczego specjalnie deklarować ani podkreślać. Ludzie razem trenują. Dla mnie właśnie to jest najlepszy znak równości na sali: nie wtedy, gdy dużo się o niej mówi, ale wtedy, gdy nie trzeba już nikomu tłumaczyć, że dziewczęta są pełnoprawną częścią treningu.

Bezpieczeństwo nie oznacza treningu bez trudności

W sportach walki bezpieczeństwo nie może oznaczać usuwania każdego dyskomfortu. Jeśli ktoś uczy się walczyć, czasem będzie zmęczony, dostanie cios, przegra sparing albo poczuje frustrację. To część treningu. Ciekawsze jest to, co zrobi z tym doświadczeniem. Ucieknie od niego? Wpadnie w złość? Zacznie reagować agresją? A może doceni przeciwnika za to, że pokazał lukę w jego obronie i następnym razem spróbuje zrobić coś lepiej?

To jest właśnie jeden z powodów, dla których walka może mieć wartość wychowawczą. Przegrany sparing nie musi być porażką w potocznym znaczeniu tego słowa. Czasem jest po prostu bardzo konkretną informacją: tutaj jesteś za wolny, tutaj źle trzymasz dystans, tutaj dajesz się sprowokować, a tutaj tracisz koncentrację. Można się na to obrazić albo można coś z tym zrobić.

Bezpieczeństwo oznacza więc coś innego niż brak trudności. Partner nie wykorzystuje swojej przewagi tylko po to, żeby coś sobie udowodnić. Kontakt jest kontrolowany. Można powiedzieć „lżej” i nie jest to powód do żartów. Osoba bardziej doświadczona potrafi pracować z początkującą. Trener widzi, kiedy ktoś rzeczywiście potrzebuje odpoczynku, a kiedy po prostu zbyt wcześnie chce zrezygnować.

Trening ma być wymagający, ale trudność powinna mieć sens. Nie chodzi o to, żeby kogokolwiek łamać, tylko żeby stwarzać sytuacje, w których można nauczyć się czegoś o technice, własnym ciele, emocjach i sposobie reagowania pod presją.

Grupa dziewcząt i kobiet po treningu w sali Akademii Tang Soo Do.

Dlaczego więc kobiety wybierają sporty walki?

Pewnie z bardzo podobnych powodów jak mężczyźni. Jedna osoba chce poprawić kondycję, druga chce nauczyć się walczyć, ktoś lubi rywalizację, ktoś fascynuje się techniką, a ktoś po prostu znalazł rodzaj ruchu, który go nie nudzi. Tu akurat płeć nie ma większego znaczenia.

Dla części osób ważna będzie samoobrona, dla innych możliwość startowania w zawodach. Ktoś jeszcze po kilku miesiącach odkryje, że największą przyjemność daje mu opanowanie rzeczy, które wcześniej wydawały się trudne albo nienaturalne. Nie każdy musi zostać zawodnikiem i nie każdy musi lubić sparingi od pierwszego dnia. Można stawiać sobie małe cele i stopniowo iść do przodu.

Na początku najważniejsze jest chyba po prostu wejść na salę i zacząć ćwiczyć. Później zaufać trenerowi, uczyć się, bawić wysiłkiem i techniką, próbować nowych rzeczy. Może kiedyś wystartować w turnieju, a może nigdy tego nie zrobić. Najważniejsze, żeby mieć własny powód do treningu i własny kierunek rozwoju.

I być może właśnie dlatego pytanie „czy sporty walki są dla kobiet?” brzmi dziś tak staroświecko. Znacznie ciekawsze jest pytanie, co konkretna dziewczyna albo kobieta chce znaleźć w treningu i jak daleko sama zechce z nim pójść.